Opublikowano:

12h Sztafeta Ultra Czwórek

12h Sztafeta Ultra Czwórek

Dodając kolejny bieg do wachlarza Gali Biegów Ultra, chcemy dać Wam możliwość startu z grupą znajomych z którymi na co dzień trenujecie, biegacie i ćwiczycie. Pokażecie że w zespole jest ogromna siła, że można pozytywnie rywalizować, ścigać się z zespołami jak i wewnętrznie z kolegami, koleżankami z zespołu np. kto najwięcej kilometrów nabiega lub kto wytrzyma jednorazowo na trasie najdłużej .
Można biegać spokojnie, ale i bardzo mocno, odpoczywać co jedną pętlę ( wokół Krakowskich Błoń-3km 525m) lub przyjąć inną strategię np. co trzy pętle czyli 10,5km, można się zdrzemnąć w przerwie, spokojnie posilić się, iść na Rynek Główny aby ochłodzić się w Kościele Mariackim, udać się na zimny izotonik i kebaba lub zjeść słynne „kiełbaski z Nyski pod Halą Targową” i w ten sposób naładować wyczerpane akumulatory. A to wszystko dla zespołu, aby dobrze się pobawić, przekroczyć zamierzony dystans np. 120km, 150km, nawet 200km lub przekroczyć swoje dotychczasowe biegowe granice np. dystans półmaratonu, maratonu lub stać się 100% ultra-maratończykiem.

Każdy biegacz z zespołu ma przebiec minimum jedną pętlę wokół Błoń- 3km i 526m.

Kolejny element to integracja biegowych środowisk z całej Polski, wspomnimy tylko o kilku największych klubach i stowarzyszeniach z Małopolski: KKB Dystans, Night Runners, Biegam bo Lubię Kraków, Parkrun, Poranny Patrol, Eskadra Masters, AZS AWF Masters, ITMBW, Rozbiegane Dobczyce, Lacho Team, Dobczycki Klub Biegacza, Niepołomice Biegają, Zabierzów Biega i wiele innych klubów z całej Polski.

Jest możliwość zwiedzenia Miasta Królów Polskich i zobaczenia gdzie urzędował Mieszko I, Władysław Wspaniały, gdzie skradał się Szewczyk Dratewka aby dopaść Smoka Wawelskiego. Następnie gdzie Włodzimierz Lenin wybudował miasto w mieście, czyli największą aktualnie dzielnicę Krakowa- postindustrialną Nową Hutę, czy też jeszcze jedną perełkę, którą jest para afrykańskich słoni i stado pingwinów na wybiegu w krakowskim ZOO
a to wszystko zobaczyć można przed, w trakcie i po BIEGU SZTAFETOWYM

Serdecznie WAS Zapraszamy

Opublikowano:

6h Ultra Poranny Patrol

6h Ultra Poranny Patrol

6h Poranny Patrol powstał na prośbę biegaczy, którzy nie czują się na siłach biegać przez 12 godzin. 6 godzin to czas, w którym możemy przeczłapać maraton ale również zrobić pierwsze podejście do ultra.
Startujemy w czasie kiedy “dwunastogodzinni” mają za sobą 4 godziny szurania. Widzimy pierwsze objawy zmęczenia, być może – pierwsze kryzysy. Podziwiamy tych, którzy wyglądają jakby się dopiero rozkręcali. No i zaczynają się wątpliwości. Do tej pory startując widzimy same wypoczęte, podniecone nadchodzącym startem twarze i kibiców skoncentrowanych na nas.
A tutaj? Grupka podnieconych “sześciogodzinowców”. Kibiców niewiele- głównie ze względów na porę ( godzina 24.00) ale tez na konieczność wspierania tych, którzy już biegną. I jak tu startować gdy się nie jest w centrum uwagi?… No cóż- trzeba spróbować, nikt się nie wycofuje stojąc przed bramą. Jeszcze szybkie refleksje: “zacząć powoli”, “nie dać się ponieść euforii”…

Pada strzał startera i po kilku krokach przestajemy żałować decyzji. Od razu rozumiemy, że stajemy się częścią tego niezwykłego przedsięwzięcia jakim jest Nocny Festiwal Biegowy. Już po pierwszym okrążeniu ( 3525m) czujemy wsparcie kibiców, wolontariuszy, organizatorów choć przecież dla nas to dopiero rozgrzewka. Oni wiedza, że i nam nie będzie łatwo, że też przeżyjemy kryzysy, że potrzebujemy mocy. Słyszymy pierwsze rady: ” nie szalej, zostaw siły na potem” bo oczywiście nici z postanowień przedstartowych. Już czujemy ten klimat, o którym mówili do nas Ci co biegli w poprzedniej edycji. Nocny, wyciszony Kraków czaruje nas świecącym Wawelem, podświetlonymi wieżami kościołów Starego Miasta, a po “nawrotce” przy Cracovii bielejącym na tle czerni nieba i lasów Kopcem Kościuszki. To one będą niemymi świadkami naszych zmagań, one będą wysłuchiwać naszych przekleństw i zachwytów. Co jakiś czas udaje nam się przegonić “dwunastogodzinnych”. Gratulujemy im, wspieramy i jeszcze parę żartów ( nie zawsze śmiesznych ale wprowadzających urozmaicenie do monotonii kolejnych okrążeń). Oni odpowiadają nam paroma słowami, zmęczonymi uśmiechami… Czujemy: jesteśmy jednymi z nich! Szybsi od nas są tylko “sztafetowcy”. Dla nas oni pędzą na złamanie karku.

Po każdym okrążeniu, niczym odpust – Emaus na pobliskim Salwatorze jawi nam się strefa odżywcza. Tu nie brakuje chyba niczego, co mógłby potrzebować biegacz długodystansowy. Stoły uginają się pod pysznymi owocami, ciastkami, żelkami. No i rosołki, izotoniki, woda, a na życzenie: kawa albo herbata. Miłe zaskoczenie, że nikt nie robi różnicy ile biegacz przebiegł. Nawet Grzesiek- fizjoterapeuta ( FizjoAktiva) masuje nasze obolałe lub pokurczone mięśnie nie pytając o dystans. W tej strefie wszyscy są uśmiechnięci. Zmęczeni wolontariusze
i organizatorzy służą nam pomocą z uśmiechem na twarzy. Oni i inni “wariaci” – kibice podtrzymują nas na duchu. Trzeba o nich pamiętać bo bez tego co robili cała ta impreza byłaby smutnym człapaniem wokół Błoń ( każdy kto biega w Krakowie wie jaka to nuda).

6 godzin biegu dobiega końca. Powoli, wśród nieśmiałej szarości brzasku, słońce pokazuje swoje oblicze. Ciało czuje przebyte kilometry. Głowa każe przyspieszyć – przecież to finisz. Nie wiadomo skąd na trasie pojawiają się wolontariusze, dający nam sygnał do zatrzymania się. Jeszcze tylko oznaczenie kredą na asfalcie miejsca gdzie nas zastał koniec biegu i można wracać do strefy startu. Już widzimy ekipę mierzącą tak zwany domiar. Strefa odżywcza – kiełbaski, warzywka z grilla – ciepłe “conieco” to idealny pomysł na poranny chłodek. Nikomu niczego nie brakuje. Lekkie rozluźnienie i nogi zaczynają nam o sobie przypominać. Są jak kłody i nie pozwalają zapomnieć o rozciąganiu, a tak się nie chce…

Nadchodzi ta najważniejsza chwila. Są wyniki. I tu zaskoczenie: niektórzy z nas stali się prawdziwymi ultrasami! Na pudle znajome twarze ( bo przecież zdążyliśmy się poznać przez te 6 godzin). Medal z imieniem i wynikiem dopełnia czarę radości. Endorfiny wyłażą każdym fragmentem ciała! Tylko rzut okiem na ” dwunastogodzinnych” – przed nimi jeszcze kilka kółek. Są zmęczeni, niektórzy siedzą na trawie dla chwilowej regeneracji… No i pierwsze refleksje: co za rok? Poprawić wynik czy może rzucić wyzwanie na 12h NUD-ę. Bez względu na decyzję na pewno każdy kto tu biegł będzie zachęcał kolejnych długodystansowców do startu na naszej imprezie. Wielkie przeżycie jakim jest uczestnictwo Nocnym Festiwalu Biegowym pozostawi wspaniałe wspomnienia w sercu każdego biegacza.

Opublikowano:

12h Nocny Ultra Dystans

12h Nocny Ultra Dystans

12h Nocny Ultra Dystans

Brakowało Ci wyzwań no to teraz masz. 12h Nocny Ultra Dystans impreza w sam raz dla Ciebie. Biegałeś w maratonach, masz już za sobą górskie ultra. Ten bieg zaskoczy Cię. Dostaniesz taki łomot, że będziesz prosił o poranek. Będziesz wypatrywał słońca, które oznacza nadejście upragnionego kresu Twoich męk.